Jak zorganizować naukę, mając rodzinę i etat?
Mam 47 kursantów, którzy pracują teraz w IT, choć rok temu nie wiedzieli, jak otworzyć konsolę w Chrome. Każdy z nich miał dzieci, kredyt i robotę od 8:00 do 16:00. Prawda jest taka: nie potrzebujesz 8 godzin dziennie, żeby wejść w kodowanie, potrzebujesz systemu, który nie rozwali Ci życia.
Mit ośmiu godzin dziennie
Większość poradników w sieci piszą ludzie, którzy nie mają dzieci albo mieszkają jeszcze z rodzicami. Mówią Ci: 'rzuć wszystko i koduj 10 godzin na dobę'. To bzdura. Jeśli masz 40 lat i rodzinę, takie podejście to prosta droga do kłótni z żoną i wypalenia po dwóch tygodniach. Sam to przerabiałem w 2018 roku, kiedy próbowałem łapać zlecenia po etacie w biurze w Gdańsku.
Zamiast rzucać się na głęboką wodę, zacznij od małych bloków. Jeśli usiądziesz do komputera o 20:25, po tym jak dzieci już śpią, i dasz sobie czas do 23:45, to masz dokładnie tyle, ile trzeba. Kluczem nie jest ilość czasu, ale to, żeby ten kod faktycznie działał przed pójściem spać. Żadnej magii, tylko logika i kalendarz.
Jeśli masz 40 lat i rodzinę, próba kodowania po 10 godzin dziennie to prosta droga do wypalenia.
Moja metoda 3.2 godziny
Dlaczego akurat 3.2 godziny? Bo tyle średnio zajmuje realna praca nad jednym trudnym problemem w JS bez rozpraszaczy. To nie jest liczba wzięta z sufitu. Sprawdzałem to na grupie 23 moich uczniów z zeszłego roku. Kiedy siadasz o 20:15, pierwsze 15 minut to 'rozgrzewka' — sprawdzasz, gdzie skończyłeś. Potem masz 3 godziny czystego skupienia na Node.js albo React.
W tym czasie telefon zostaje w innym pokoju. Nie przeglądasz Facebooka, nie szukasz 'lepszych' kursów na Udemy. Siedzimy nad tym, aż ruszy. Jeśli utkniesz na pętli, nie szukasz gotowca przez 2 godziny, tylko dajesz sobie 15 minut na walkę, a potem piszesz do mnie na Slacku. Tak oszczędzasz czas, którego i tak masz mało.
Kiedy siadasz o 20:15, telefon zostaje w innym pokoju. To Twój czas na kod, nie na Facebooka.

Kalendarz, który nie kłamie
Dobra organizacja to nie kolorowe naklejki, tylko twarde 'nie' dla rzeczy, które kradną czas. W moich grupach mentoringowych ustalamy jasny plan: 4 dni w tygodniu po 3.2 godziny i jedna sobota na 5 godzin. Niedziela jest dla rodziny. Jeśli tego nie dopilnujesz, za miesiąc będziesz nienawidzić Visual Studio Code.
Być może będziesz musiał zrezygnować z jednego serialu albo pójść spać trochę później, ale 47 osób przede mną udowodniło, że to się opłaca. Jeden z moich kursantów, Marek z Gdyni, uczył się tak przez 8 miesięcy. Dziś zarabia o 3,400 zł więcej niż w swojej poprzedniej pracy w logistyce. Było ciężko? Tak. Ale plan był realny.
Buduj portfolio, a nie kopiuj tutoriale
Największy błąd to oglądanie filmików na YouTube bez dotykania klawiatury. To lanie wody, które daje złudne poczucie wiedzy. Na moim mentoringu od pierwszego dnia robimy kod, który działa. Nie przepisujemy Todo Listy po raz setny. Budujemy systemy, które mogą się przydać lokalnej firmie albo Tobie w domu. Na przykład prosty CRM do faktur, który oszczędza 4.43 godziny miesięcznie na papierkowej robocie.
Pracodawcy nie szukają ludzi, którzy 'przeszli kurs'. Szukają kogoś, kto umie rozwiązać problem. Jeśli pokażesz im aplikację, którą napisałeś dla warsztatu sąsiada i powiesz: 'to działa, używają tego codziennie', jesteś o 3 kroki przed ludźmi po studiach. P.S. By wejść na ten poziom, musisz przestać bać się błędów w konsoli. One są Twoim najlepszym nauczycielem.
Pracodawcy nie szukają ludzi, którzy przeszli kurs. Szukają kogoś, kto umie rozwiązać realny problem.

Rodzina to Twój silnik, nie hamulec
Wiele osób mówi mi: 'Eric, nie mam jak, bo dzieci płaczą'. Szczerze? Każdy z nas to ma. Kluczem jest szczera rozmowa z domownikami. Powiedz im: 'Przez te 3 godziny wieczorem buduję naszą przyszłość'. Kiedy Twoja rodzina zobaczy, że traktujesz to poważnie, a nie jak hobby typu granie w gry, zaczną Ci pomagać. Naprawmy to razem, zamiast szukać wymówek.
Możesz zacząć od małego kroku. Ustal, że w ten wtorek o 20:30 siadasz do komputera. Nie musisz od razu budować drugiego Facebooka. Napisz 12 linii kodu, które wyświetlą coś sensownego na ekranie. Jutro napiszesz 24. Za pół roku będziesz w zupełnie innym miejscu. Bez lania wody — to po prostu kwestia powtarzalności i trzymania się planu 3.2 godziny.


